To już przedostatnia porcja zdjęć, tym razem z Marrakeszu…
Motorynki w Marrakeszu to chyba najpopularniejszy, poza samochodami, środek transportu. Samochodem nie wjedzie się wszędzie a motorynką można próbować :) W wąskich uliczkach medyny trzeba często przyklejać się do ścian aby zrobić miejsce próbującym przejechać kierowcom jednośladów.
Plac Dżamaa al-Fina to miejsce niezwykłe i bodajże najbardziej ruchliwe jakie odwiedziłem w Maroku. Plac jest wpisany na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO.
Tak się złożyło, że w dniu, w którym przyjechałem do Marrakeszu, miał być rozgrywany mecz piłki nożnej pomiędzy reprezentacjami Maroka i Tanzanii (3:1). Ruch za dnia był tym bardziej wzmożony, jednak w czasie meczu było luźniej, wszyscy siedzieli przed telewizorami.
Koszulki, transparenty, chusty, balony – mecz to dobra okazja aby wcisnąć swoje towary turystom. Specjalistami ds. sprzedaży i wciskania kitu są często dzieci…
W ciągu dnia na placu odczułem na własnej skórze temperaturę 43 st. C. w cieniu. Na szczęście była do zniesienia dzięki niskiej wilgotności powietrza.
Po zmroku na ulicach zaczyna się dziać a ludzi ciągle przybywa.
Nad placem unosi się woń grillowanych potraw
Pomarańcze tam smakują o niebo lepiej niż nasze z importu. Sok ze świeżo wyciśniętych owoców kosztuje 4 dirhamy, jakieś 20 eurocentów.
Niesamowicie głośne wybuchy euforii zdradzały wynik meczu :)
Radość po wygranym spotkaniu reprezentacji Maroka. Nie da się opisać co się działo później, powiem tylko, że wracaliśmy do hotelu w eskorcie policjantów :)
Filmik z komentarzem po francusku, polecam obejrzeć dla samych obrazków :)
Do posłuchania :)
Tagi: foto, fotografia, Maroko, Podróże, zdjęcia










Widzę, że bardzo ciekawe miejsca odwiedziłeś z których przywiozłeś mnóstwu świetnych kadrów.
Pozdrawiam:)