Po powrocie z dwumiesięcznego pobytu za granicą zacząłem się zastanawiać czy są w tym kraju jakieś granice kretynizmu i czym jeszcze zaskoczą mnie newsy w tv.
Łamię prawo w tym momencie, pisząc tego posta. Chciałem napisać jakąś notkę, ale w świetle prawa muszę zaprzestać takich nielegalnych praktyk, ponieważ żadna z moich stron nie jest zarejestrowana jako dziennik lub czasopismo! Nie mogę ryzykować grzywną lub odsiadką. Nieaktualne prawo prasowe nie nadąża za postępem jeszcze bardziej niż ludzie je tworzący. Pamięta pewnie czasy, gdy panowie z SN pisali magisterki, a telewizja była czarno-biała. Mając już tak wspaniały przepis należy sie zastanowić (albo poszukać dziury w całym) i odpowiedzieć sobie na pytanie co z zeszytami szkolnymi, tablicami ogłoszeń, skrzynkami pocztowymi i setkami innych takich. Wszystko jest opatrzone datą, ma jakiś numer i jest aktualizowane częściej niż raz do roku :) Parodia. Już widzę te kilometry półek z aktami w warszawskim sądzie i urzędników obsługujących ochoczo miliony petentów. Ahh, przepraszam, teraz mówi się klientów lub interesariuszy :)
Czas przenieść się na serwery zagraniczne, albo czekać aż zapukają do nas do drzwi. Pozdrawiam :)